You are currently browsing the tag archive for the ‘prasa’ tag.
W marcowym numerze “Architektura-murator” (3/2011) ukazał się niezwykle ważny i ciekawy artykuł prof. Marka Kosmali zatytułowany “Plastikowy świat Radosnej Szkoły“. W artykule poruszone zostały takie zagadnienia jak plastikowa nawierzchnia, ogródki jordanowskie, książka Dennis Woods “The child in the city” (z której pochodzi tytuł tego postu), książki Güntera Beltziga, teoria zmiennych Simona Nicholsona oraz “deficyt przyrody” (Nature Deficit Disorder) opisany przez Richarda Louva. Artykuł dostępny w czytelni pracowni k. oraz (w nieco zmienionej wersji) na stronie architektura.muratorplus.pl.
Realizacja programu Radosna Szkoła idzie w złym kierunku i wszystko wskazuje na to, że ogromny wysiłek finansowy naszego państwa zostanie zmarnowany. W całej Polsce powstanie kilkadziesiąt tysięcy plastikowych, płaskich jak naleśnik placów zabaw wyposażonych w kilka prostych urządzeń do zabaw ruchowych. Największe pieniądze mają być wydane w nadchodzących 3 latach, a zatem wiele jest jeszcze do uratowania.
Tandetny, plastikowy świat Disneylandu nie wróży nic dobrego, a zmultiplikowany w kilkudziesięciu tysiącach egzemplarzy budzi przerażenie i sprzeciw. (…) Lansowane propozycje są całkowicie sprzeczne z naszą wiedzą o zabawie, o jej istocie, roli i znaczeniu dla życia i rozwoju dzieci.
Wszystkim zajmującym się tym tematem warto polecić książkę jednego z najlepszych projektantów placów i sprzętu do zabaw w Europie Güntera Beltziga (który) wielokrotnie podkreśla, że urządzenia do zabaw, choćby najlepsze i najbezpieczniejsze, nie tworzą jeszcze placu zabaw. Słusznie zauważa, że “Dzieci kochają dzikie tereny i uważają je za piękne. Projektując plac zabaw, powinno się pozostawić im możliwie dużo obszarów niezagospodarowanych, dzikich (…)”.
Przy okazji warto dodać, że Günter Beltzig jest autorem licznych publikacji, w tym przetłumaczonej na język polski “Księgi placów zabaw”, wydanej przez Typoscript, we Wrocławiu, w 2001 r. Na swojej stronie internetowej zamieszcza szkice (m.in. ilustracja tego postu), teksty, listę projektów, nagrania, a także ciekawą historię obrazkową pewnego placu zabaw.
“Plastikowy świat Radosnej Szkoły” is a new article of Marek Kosmala, published in “Architektura-murator” (3/2011). It’s very important and interesting text about playground’s design but unfortunately only in polish. A title of this post comes from book “The child in the city” by Dennis Woods. Kosmala writes also about great playground’s designer – Günter Beltzig and his „Das Spielplatzbuch” (The book of playgrounds). More about Beltzig’s projects, books, sketches (also this one) and texts on his website.
Fasada kamienicy przy Kunsthofpassage w Dreźnie. Znalezione na playscapes.
House K, projekt Yoshichika Takagi. Znalezione na Dezeen (gdzie dużo więcej zdjęć).
Growing Vine Street Znalezione na Inspiration Wall. Więcej o projekcie pisałam w artykule “Retencja wody a architektura krajobrazu” w “Zieleń Miejska” nr 7/8 (40).

Cel, jaki sobie postawiliśmy biorąc udział w Festiwalu Etnodizajnu został osiągnięty! Chcieliśmy zwrócić uwagę na to, że plac zabaw powinien być miejscem kreatywnych zabaw dzieci, a nie tylko zbiorem gotowych, często jednofunkcyjnych sprzętów. Że naturalne place zabaw mogą być równie atrakcyjne, jak rozbudowane konstrukcje i systemy lin. Że plac zabaw nie może być gotowy, ale musi dać dzieciom możliwość wprowadzania zmian zgodnie ze swoimi potrzebami.
Cieszymy się, że nasze przesłanie zostało odczytane i przekazane dalej. A napisali o tym:
portal ebobas.pl, 14.05.2010, artykuł “Jak z trzylatkiem wybudować dom” Ewa Kozakiewicz
Wysokie Obcasy, 29.05.2010, artykuł “Rewolucja na placu”, Agnieszka Jucewicz-Kwaśniewska
Gazeta Krakowska, dodatek “Kraków piątek wieczorem”, 11.06.2010, Katarzyna Nowak
Teksty o naturalnych placach zabaw publikuje również portal Dzieci są ważne. Wszystkim bardzo serdecznie dziękujemy :).
Chciałam pokazać zdjęcia naturalnych placów zabaw, nawiązując do tekstu, który opublikowałam w Zieleni Miejskiej, ale.. zorientowałam się, że nie zamieściłam na blogu takiej informacji.
W takim razie zapraszam do przeczytania tekstu Naturalnie, że plac zabaw…, który ukazał się w czerwcoym numerze Zieleni Miejskiej (nr 6(27)/2009). Jako ilustrację zamieszczam zdjęcia nie z artykułu, ale z placu zabaw, który znaleźliśmy w Berlinie oraz na BUGA w Schwerinie.Więcej zdjęć w albumie Place zabaw.
Dorota Jędruch w artykule Zła prasa architektury (Architektura i Biznes, 6/2003) zamieszcza fragment gazety Domy spółdzielcze z 1970 r., w której zapytano dzieci w wieku 10-14 lat o ich mieszkania, osiedla i ludzi. Oto niektóre z odpowiedzi:
- Na naszym osiedlu już dwa lata sadzimy krzewy i kwiaty, ale mieszkańcy nie szanują tego, wszystko wciąż jest podeptane i poułamywane, zwłaszcza gdy wyjeżdżamy na wakacje i nie ma komu pilnować starszych.
- Mój pokój jest zausterkowany, a Tatuś zapowiedział spółdzielni, że jak nie przestanie lecieć woda na moje półki z książkami, to przestanie płacić za mieszkanie.
- Mam kolegę Wojtka. Postanowiliśmy, że się nie ożenimy. My chcemy żyć wesoło (…). Gdy będziemy bez żon, będziemy mogli mieć malutkie mieszkania i nie trzeba będzie płacić dużego czynszu.
- My w zespole podwórkowym bawimy się w dużo gier, ale najczęściej w czterech pancernych bez psa. Chcielibyśmy mieć własnego psa, ale Pan dozorca by mu krzywdę zrobił, bo mówi, że psy i koty są większą zakałą osiedla niż ludzie.
- Ja chciałbym wyjechać z naszego osiedla do Afryki. Tam mógłbym polować z innymi chłopcami nawet niewinnie, nie zabijać lwów, a na naszym podwórku blokowy zabrania nam nawet bawić się w berka.
A jak już jesteśmy przy PRL-u polecam Muzeum Dobranocek PRL. Trochę wspomnień…
Gazeta Wyborcza “dotarła” do nowej podstawy programowej MEN dla przedszkoli (tak jakby to dotarcie było jakimś wyczynem. Podstawy są dostępne dla wszystkich na stronie MEN). Wirtualna Polska zaprosiła do rozmowy na ten temat Krystynę Kmiecik-Baran, psychologa dziecięcego (która tej podstawy nie czytała, ale po co. Przecież nie jest to niezbędne do fachowej dyskusji). Dyskusja toczyła się pod hasłem “Czy 5-latek powinien interesować się architekturą?”, bo podobne stwierdzenie znalazło się w dokumencie MEN.
A ja się zastanawiam czy 5-latek może NIE interesować się architekturą. Bo co to właściwie znaczy – budowanie zamków z piasku, konstruowanie wież z klocków, domków z patyczków. Oznacza to również zachwyt wielkim kościołem i kolorową szopką, albo placem zabaw złożonym z sieci domków czy “zameczków”. Na warsztatach, które prowadziłam w przedszkolu w ramach programu “Oswoić przestrzeń” Małopolskiego Instytutu Kultury, budowaliśmy domki dla ulubionych maskotek, uczyliśmy się czym różni się dwór od pałacu, dyskutowaliśmy o tym co powinno znaleźć się na idealnym placu zabaw. Co więcej, razem budowaliśmy ten plac zabaw. Dzieci świetnie się bawiły i ani trochę nie było to dla nich za trudne.





