You are currently browsing the tag archive for the ‘Jaś i Marysia’ tag.
Kolejny tydzień z kaszlem, katarem i co najgorsze bezmierną nudą… Ale i nuda może zmusić do kreatywności. Zdjęcia i tekst: Aleksandra Hrycyk
Najpierw, zupełnie spontanicznie, powstał “Lunapark” z huśtawkami, konikami, zjeżdżalniami i wszystkim, o czym się marzy będąc przymuszonym do siedzenia w domu. Później, wyposażeni w dodatkowe materiały do budowy, budowaliśmy tratwy, wieżowce i “cosie”. Następny był konkurs na najwyższą wieżę. A na koniec najlepsze: mogliśmy to wszystko…schrupać.
Już od rana na podwórzu/ wśród patyków i wśród liści/ przycupnęli nad kałużą/ pracowici kałużyści. Danuta Wawiłow “Kałużyści”. Tym razem w roli kałużystów: Jaś i Marysia. Zdjęcia i tekst: Aleksandra Hrycyk.
Na podwórku, nawet tym najuboższym, nie sposób się nudzić. Zamiast robić zwykłe babki z piasku można zbudować tor wyścigowy z tunelami i stromymi podjazdami, fortecę, zoo, ogród… Parkingi, ulice, mosty powstają w mgnieniu oka i to bez “specjalistycznych narzędzi”.
A kiedy po deszczu pojawią się wielkie kałuże czas na praktyczną naukę budowy wałów, tam, kanałów i mostów.
Plastelina to obowiązkowy zakup każdego rodzica. Producenci kuszą nas ogromnym wyborem kolorów. Ale co zrobić gdy się wymieszają i stworzą bezkształtną masę? Podpowiedź naszych ekspertów – Jasia i Marysi. Zdjęcia i tekst: Aleksandra Hrycyk
To bardzo prosta i zajmująca maluchy zabawa. Grunt stanowi plastelina – w każdym domu, gdzie są dzieci na pewno znajdzie się mnóstwo resztek plasteliny pozostałych po innych pracach.
Z pomocą patyczków można zbudować na niej wszystko począwszy od drapaczy chmur, poprzez labirynty, mikro- place zabaw itp.
Mając odpowiednie narzędzia można wydłubać studnię, rzekę, ulepić wzgórze. Brakuje jeszcze tylko malutkich mieszkańców, którzy zechcieliby tam zamieszkać.
Po raz kolejny odwiedzamy Janka i Marysię. Tym razem w zimowej scenerii. Co oferuje nam zima poza sankami i nartami? Mnóstwo okazji do zabawy i… budowania. Zdjęcia i tekst: Aleksandra Hrycyk.
Tej zimy zarząd naszego osiedla niechcący zrobił dzieciom prezent i przez cały sezon na naszym podwórku wysypywano śnieg i lód zbierany przez sprzątające maszyny z chodników. Dzięki temu powstała imponująca góra. Zupełnie dzika i niebezpieczna. Bardzo inspirująca.
Janek buduje szałas na śniegu. Kilka patyków wbitych w podłoże – można powiedzieć, że to mało efektowne. Jednak w pracy/zabawie dziecka efekt nie jest najistotniejszy. Ważny jest sam proces tworzenia. Najpierw wybór odpowiedniego miejsca: szukamy takiego, gdzie śnieg jest miękki, żeby było łatwo umocować patyki. Musi być też z dala od ścieżki, żeby nikt go nie zniszczył, no i jeszcze żeby widać go było z okna.
Potem zbieranie materiału do budowy. Gałęzie mają różne kształty, grubość, sztywność. Mogą pełnić różne funkcje – jedne stanowią konstrukcję, inne pokrycie. A jeśli śnieg jest twardy, jak ułożyć patyki żeby konstrukcja się nie zawaliła?
Co jeszcze można zrobić z patyków na śniegu? Most! Czy wytrzyma kiedy na nim stanę? A jeśli położę kilka gałęzi?
A może wykuć jaskinię w bryle zmrożonego śniegu? Można też narysować coś wielkiego na świeżym śniegu. Taki rysunek inaczej wygląda z bliska, a inaczej z daleka.
Dużo pytań i poszukiwanie odpowiedzi na nie, obserwacja otoczenia, ocena właściwości różnych materiałów, planowanie i zauważanie skutków podjętych decyzji.
Dzieci + zapałki = pożar? Niekoniecznie!
Dziś pierwszy artykuł z cyklu Domowa Szkoła Architektury.
Zdjęcia i tekst: Aleksandra Hrycyk.
Powinnam zacząć od przedstawienia nas: Janek ma lat 5 i pół. Zwykle w ciągu dnia jest w przedszkolu, ale bywają i takie szczęśliwe dni kiedy jesteśmy w domu razem i poza rzeczami koniecznymi do zrobienia możemy zająć się tym co lubimy. Marysia ma lat 3 i pół i jest ze mną oraz roczną Martusią w domu. Mama i tata są po drugiej stronie aparatu, więc nas na zdjęciach nie widać :).
Dzieci nie potrzebują koniecznie drogich zabawek (choć nie neguję walorów wielu z nich).
Najlepsze zabawki są proste i można tworzyć z nich wiele różnych rzeczy. Wyzwala to w dzieciach chęć tworzenia i ostatecznie daje zadowolenie ze zrobienia „czegoś z niczego”.

Jaś buduje z pudełek skomplikowane wieże, studnie, tunele. Dwa lata młodsza Marysia woli małe wieże i ulice, ale zdecydowanie bardziej wciąga ją kolejny etap zabawy: plastelina i patyczki. To dzieci zawsze lubią i zadziwiają pomysłowością.

A na koniec… wszystko burzymy, żeby następnym razem zbudować coś nowego.






